Piliczanka utrzymała się w okręgówce!!

10 czerwca 2018, 18:00 - Kocmyrzów
SOKÓŁ KOCMYRZÓW 1:2 PILICZANKA PILICA
Paweł Zawrzykraj 5 - Bartosz Goncerz 15, Marcin Marko 93

PILICZANKA: 12 Michał Kowalski - 5 Michał Kalamat, 3 Bartłomiej Janicki, 13 Mariusz Węglarz, 6 Norbert Kurczek, 18 Karol Jajkiewicz, 8 Bartosz Goncerz, 10 Karol Głąb, 7 Arkadiusz Tokarski (73' 14 Piotr Karpała), 4 Marcin Marko, 11 Łukasz Musialski (80' 17 Norbert Słowikowski).

 „NIGDY NIE SPADNIE, PILICA NIGDY NIE SPADNIE”, dało się słyszeć po końcowym gwizdku w Kocmyrzowie, gdzie Piliczanie przeszli drogę z Piłkarskiego piekła do nieba, horror trwał 93 minuty. Piłkarze z Pilicy nie mogli tego meczu przegrać. Gdyby tak się stało skończyliby rozgrywki z takim samym dorobkiem punktowym, jak Bukowno i spadli bezpośrednim bilansem spotkań. Zaczęło się bardzo źle. Już w 3 minucie niemile zaskoczył Kowalski, wpuszczając uderzenie Braka. Jak się okazało były to dla gości złe miłego początki. W 11 minucie ambitnie do końcowej linii pogonili za piłką, którą w sieci ulokował Kalamat, wyrównując stan rywalizacji. W dalszej części odsłony optyczna przewaga Sokoła był piłkarsko lepszy i w 19 minucie ukuł po raz drugi, spiesząc z celną dobitką, ale arbiter odgwizdał spalonego. Piliczanie także mieli swoje szanse. W 27 minucie Marko uderzył z „wolnego”, bramkarz wypluł piłkę, było „ciepło”, ale miejscowi się wybronili. 10 minut później Tokarski głową przedłużył lot futbolówki do sieci, ale i on golem się nie nacieszył, bowiem liniowy podniósł spalonego. Do przerwy remis zapewniający piłkarzom GMLKS-u utrzymanie.

Druga odsłona ze wskazaniem na gospodarzy. Piliczanie dawali z siebie wszystko, momentami swoimi poczynaniami w defensywie doprowadzali sztab do stanu przedzawałowego, ale ostatnie słowo należało do nich. Sędzia doliczył trzy minuty. Gdy wydawało się, że mecz zakończy się zwycięskim dla gości remisem, ci w 93 minucie wywalczyli rzut wolny. Arbiter uprzedził piłkarzy, że będzie to ostatni akcent tego meczu i nakazał wykonanie stałego fragmentu. Piłkę ustawił sobie Marko, uderzył z kozłem w „długi róg” i po chwili utonął w objęciach kolegów, bowiem sędzia, jak postanowił, tak zrobił, gry już nie wznowił.

TABELA TERMINARZ

źródło: piliczanka.futbolowo.pl
foto: piliczanka.futbolowo.pl

VIDEO