sobota, 20 październik 2018
Slavia Ruda Śląska vs Warta Zawiercie
11:00 | Sosinki 1
sobota, 20 październik 2018
Łazowianka vs Sokół Orzech
15:00 | ul. Wiejska 1, Łazy
sobota, 20 październik 2018
Drama Zbrosławice vs Źródło
15:00 | Ptakowice 1
sobota, 20 październik 2018
Błękitni Sarnów vs MKS Poręba
15:00 | ul. Główna 1, Sarnów

PUCHAR POLSKI: Polonia 0:0 k.5:4 Skra

15 marca 2018, 16:30 – Łaziska Górne (Sportowa 3)
POLONIA ŁAZISKA GÓRNE 0:0 k.5:4 SKRA CZĘSTOCHOWA

POLONIA: Andrzej Nowakowski - Jakub Kubica, Jakub Marekwica, Marcin  Mazurek, Dawid Mazurek,  Mariusz Pilch, Dariusz Rucki,  Bartłomiej Rucki, Kamil  Kotrys, Damian Stawicki  (71' Dariusz Juroszek), Sebastian Juroszek (46' Szymon Płoszaj).

SKRA: Przemysław Popczyk - Igor Wilk, Rafał Otwinowski, Alexander Mrozek, Paweł Domański, Grzegorz Koch, Tomasz Pryszcz, Adam Baran, Damian Waśniewski, Bartosz Nawrocki, Paweł Garczarczyk.

Żółte kartki: Fabisiak, Kaszok - Błaszkiewicz, Nowak, Tomczyk, Piątkowski.
Karne: 0:1 - Tomczyk, 1:1 - Rutkowski, 1:2 - Holik, 2:2 - Fabisiak, Niedbała - przestrzelił, 3:2 - Mazurek, 3:3 - Piątkowski, 4:3 - Frąckowiak, 4:4 - Rogala, 5:4 - Uniejewski.

W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski na szczeblu Śląskiego Związku Piłki Nożnej Polonia Łaziska Górne pokonała w karnych 5:4 Skrę Częstochowa. Po 120 minutach bezbramkowej gry bramki zaczęły padać dopiero gdy piłka była ustawiana na "wapnie". W ten sposób ostatni ze śląskich III-ligowców został wyeliminowany, a łaziszczanie w półfinale, znowu na swoim boisku, zmierzą się z innym IV-ligowcem GKS Radziechowy-Wieprz, który awansował bez walki, ponieważ Dąb Gaszowice zrezygnował z pucharowej rywalizacji.

Trener Polonii Krystian Odrobiński był po meczu bardzo zadowolony, ale nie świętował sukcesu.
- Zawodnicy zostali w szatni i mogli świętować awans do półfinału, bo dałem im dwa dni wolnego, a ja pojechałem... na nockę – mówi trener Polonii Krystian Odrobiński. - Cieszę się, bo pokonaliśmy III-ligowca w dobrym stylu. Rywale byli częściej w posiadaniu piłki, ale nie daliśmy im zbyt wiele okazji do zdobycia bramki. Raz w pierwszej połowie, w 35 minucie gry, Topór obronił w sytuacji sam na sam, a drugi raz po przerwie, w 57 minucie spotkania, nasz bramkarz z pomocą słupka sparował strzał z 8 metra. A dodam, że Topór to nasz drugi bramkarz, czyli taki, który nie broni w lidze, bo tam broni Franke i spisuje się bardzo dobrze. Topór gra więc w meczach pucharowych i udowadnia, że też mogę na niego liczyć. Był pewny na przedpolu. Dobrze wychodził do dośrodkowań i łapał, albo piąstkował. Mogę go pochwalić i to samo zrobić z każdym kolejnym zawodnikiem, bo wszyscy grali tak dobrze, że nie miałem kogo zmienić. Zresztą wystawiłem najmocniejszy skład na jaki nas było stać, bo wszystkich miałem do dyspozycji i trafiłem z wyborem. Badurę ściągnąłem dlatego, że chciałem wprowadzając Frąckowiaka wzmocnić naszą ofensywę. Nie udało się wprawdzie strzelić gola z akcji, ale w karnych wykonaliśmy 100 procent zadania. Wszyscy od Rutkowskiego, przez Fabisiaka, Mazurka, Frąckowiaka i na Uniejewskim kończąc trafiali. Tylko przy strzale Frąckowiaka zadrżało mi serce, bo jego uderzenie bramkarz rzucają się sparował i odbił przed siebie, ale piłka tak się kręciła, że... zakręciła do siatki. Jesteśmy więc w półfinale Pucharu Polski i chcemy walczyć dalej.

- Nie przyjechaliśmy na mecz z Polonią w najmocniejszym składzie, bo na treningu wyrównawczym zostali najlepszy strzelec Daniel Rumin oraz Piotr Nocoń, Mateusz Woldan, Adrian Musiał i Adama Olejnik, ale zagrali: Krzysztof Napora, Sławomir Ogłaza, Adrian Błaszkiewicz, Dawid Niedbała i Damian Nowak, a więc ograni zawodnicy i zmiennicy – wyliczył Paweł Ściebura. - Chcieliśmy awansować, ale jednocześnie szafowaliśmy siłami. Mieliśmy przewagę i powinniśmy ją udokumentować przed przerwą, ale po prostopadłym zagraniu Nowaka Kowalski wbiegł w pole karne i mając przed sobą tylko bramkarza z 7 metra trafił rywala w nogę, a w drugiej połowie po strzale Niedbały piłka odbiła się od słupka. Zostaliśmy pokarani przez piłkarski los, bo nie tylko w karnych Niedbała przestrzelił, ale jeszcze wprowadzony na rzuty karne bramkarz Biegański interweniował przy czwartym strzale rywali tak pechowo, że obroniona już przez niego piłka wpadła jakimś dziwnym przypadkiem do siatki. Zaryzykowaliśmy, ale nic to nie dało. Szkoda, bo odpadliśmy z pucharowej walki... Nie pozostało nam już teraz nic innego jak skoncentrować się na walce o utrzymanie pierwszego miejsca w III lidze.

ŚLĄSKI ZWIĄZEK PIŁKI NOŻNEJ

źródło: slzpn.katowice.p
foto: slzpn.katowice.p

VIDEO