Król strzelców A klasy, ligi okręgowej i IV ligi – kłobucki snajper nie dawno był bliski przenosi do Podbeskidzia Bielsko-Biała  Na ten moment, tak jak teraz udzielam tego wywiadu, zostaję w Kłobucku, a co będzie – czas pokaże powiedział napastnik Znicza Kłobuck Kamil Wojtyra. Snajper został i robi to co do niego należy czyli strzela gole hurtowo.

Wysoko, bo 4:1, Znicz Kłobuck wygrał w piątek z Ruchem Radzionków w ramach trzeciej kolejki IV ligi. Mało kto spodziewał się takiego rezultatu przed tym spotkaniem.
- Zgadza się. Nie spodziewaliśmy się łatwego meczu i wbrew pozorom nie był łatwy. Graliśmy z drużyną, która w tamtym sezonie skończyła zmagania na piątym miejscu, ale nie zapominajmy, że my skończyliśmy tamten sezon, a w zasadzie jedną rundę, na trzecim, mając trzy czy cztery punkty straty do lidera i mając najskuteczniejszą ofensywę w lidze - powiedział Kamil Wojtyra. - Myślę, że podchodząc do każdego meczu, powinniśmy patrzeć na to, jak my gramy, nie skupiać się za bardzo na przeciwniku, ale na tym, żeby nasza gra wyglądała jak najlepiej - uznał.
 
Wynik piątkowego meczu ustalił Kamil Wojtyra, dla którego zdobyta w nim bramka jest pierwszą w tym sezonie.
- Nie powiem, że czekałem na nią jakoś bardzo. Wiadomo, że te bramki chce się strzelać, ale najważniejsze jest dobro drużyny. Pierwszy mecz wygraliśmy, drugi zremisowaliśmy bezbramkowo, teraz udało nam się wygrać 4:1. Cieszę się z tego gola. Fajnie, że w zasadzie cała trójka, która grała dzisiaj z przodu, zdobyła bramki. To pokazuje, jak mamy silną jedenastkę, silny atak. Można powiedzieć, że teraz czekamy na następne spotkanie. Trzeba udowodnić, że ten mecz to nie był przypadek - oświadczył nasz snajper.

źródło: Tomasz Nowakowski Znicz Kłobuck - Facebook
foto: 
Znicz Kłobuck - Facebook
 

FutbolJuraTV