W swoim drugim meczu, rozgrywanym w ramach trzeciej kolejki pierwszej grupy śląskiej czwartej ligi, piłkarze Ruchu doznali drugiej wyjazdowej porażki, przegrywając w Kamyku 1:4 ze Zniczem Kłobuck. Radzionkowie fatalnie weszli w ten mecz, zaś gospodarzom pod bramką Dawida Stambuły wychodziło niemal wszystko. W efekcie przed upływem dwudziestej minuty wynika brzmiał 3:0 dla Znicza!

W 6 minucie trafił Jaworski, w w 13 i 18 dwukrotnie Dawid Wojtyra. Dopiero po trzecim ciosie Ruch ruszył do ataku, i dopiął swego w 27 minucie kiedy odbitą po strzale z daleka Mateusza Pietrygi piłkę do siatki wpakował Michał Szromek. Trzy raz - raz przed przerwą i dwa razy zaraz po zmienie stron - w dogodnych sytuacjach pudłował Szromek. Zamiast gola kontaktowego, padła czwarta bramka dla gospodarzy, którą strzelił w 68 minucie Kamil Wojtyra.

Przyjechaliśmy tutaj walczyć o komplet punktów. Ale znów fatalnie weszliśmy w mecz. Tak było na Szombierkach, tak było przed tygodniem w sparingu. Dziś do tego doszła jednak wielka niepewność w defensywie, która skutkowała koszmarnymi błędami pod naszą bramką. Zanim obudziliśmy się, było już 3:0. Na pewno i nad grą w obronie i nad wejściem w mecz czeka nas jeszcze dużo pracy. I to koniecznie przed najbliższym meczem musimy poprawić. Natomiast po bramce na 1:3 zaczynało to wyglądać coraz lepiej. Można powiedzieć, że gdybyśmy byli tylko skuteczniejsi, to mogła wpaść i bramka kontaktowa, a nawet moglibyśmy doprowadzić do remisu - powiedział szkoleniowiec Ruchu Radzionków.

Mecz wtedy na nowo by się otworzył. Jeśli chcemy punktować w takich sytuacjach musimy trafiać, ale jeśli coś z tego meczu pozytywnego można wyciągnąć na przyszłość, to na pewno mogła się podobać ta wiara drużyny w odrobienie strat. Ona upadła dopiero w momencie straty czwartej bramki. Musimy poszukać balansu między formacjami, bo jesteśmy póki co taką drużyną, która gdy goni wynik rzuca wszystkie siły na ofensywę, a zapomina o obronie. Teraz jest czas na uderzenie się w piersi, i przyznanie, że zawiedliśmy, że trudny okres za nami. To jednak dopiero drugi mecz, nie można się poddać, nie można spuścić głów, musimy odpowiednio zareagować już we wtorek w meczu Pucharu Polski. Natomiast za tydzień kolejny mecz ligowy. Jeśli wygramy to i sytuacja w tabeli od razu będzie lepsza, i od razu trochę optymistycznej będzie można na to patrzeć - dodał trener Ruchu Mariusz Dziewulski.

źródło&foto: ruchradzionkow.com

FutbolJuraTV