Unia Dąbrowa Górnicza pokonał przed własną publicznością AKS Mikołów w ramach czwartej kolejki IV Ligi grupy śląskie I. Jedyne trafienie w tym spotkaniu padło w drugiej połowie była to pierwsza wygrana Unii Dąbrowa Górnicza, AKS Mikołów będzie musiał szukać pierwszej wygranej za tydzień z  rezerwami Rakowa Częstochowa.

 

14 sierpień 2020, 17:30 - Strzemieszyce (Sportowa 1)
UNIA DĄBROWA GÓRNICZA 1:0 AKS MIKOŁÓW
Damian Machelski 51

UNIA(wyjściowy): Weber - Krzykowski, Koziński, Lipiec, Debowski, Bąk, Cichy, Sygłuła, Machalski, Jędrzejczyk, Misztal.

MIKOŁÓW: Soliński - Przybylski (85' Sopniewski), Zamojda (62' Starzyński), Wojciech Oltman, Tabiś, Majsner, Biernacki (75'  Rusz), Piekarz, Niesyto, Wujec (75' Pawełczyk), Bąk. 

W 46 minucie spotkania drugą żółtą kartką ukarany Mateusz Bąk (AKS Mikołów).

Przed tym meczem oba zespoły miały identyczny stan punktów w ligowej tabeli, zarówno gospodarze z dąbrowskich Strzemieszyc, jak i piłkarze z Mikołowa zgromadzili na swoim koncie po 2 punkty (2 remisy i 1 porażka). Można więc było spodziewać się zaciętego pojedynku i walki o każdy centymetr niezbyt zadbanej murawy. Trener Molek skorygował nieco skład względem poprzednich spotkań. Tym razem od pierwszych minut szansę dostali Tabiś i Zamojda, w kadrze zabrakło Rockiego i Tsuleiskiriego (kontuzja) a na ławce usiadł Rusz i Starzyński. Od początku widać było determinację obu ekip, zawodnicy chcieli pokazać, że nie zapomnieli jak się wygrywa a potrzeba zdobycia kompletu punktów każdego motywowała dodatkowo. Z przebiegu spotkania przyznać trzeba, że było to dobre spotkanie dla oka, kibice obejrzeli wiele akcji i sporo walki. Kluczowe były jednak dwa momenty, które wydarzyły się tuż po rozpoczęciu drugiej części spotkania. Najpierw, kilka sekund po gwizdku sędziego rozpoczynającego drugie czterdzieści pięć minut rywalizacji, Mateusz Bąk faulował zawodnika gospodarzy. Niestety arbiter za jego zagranie pokazał mu drugą żółtą kartkę i pozostałą część meczu mikołowianie grali w dziesiątkę. Szkoda tego faulu bo "Bączi" naprawdę rozgrywał dobre zawody tego dnia a jego akcje skrzydłem sprawiały w pierwszej połowie wiele problemów przeciwnikom. Drugi moment, jak się później okazało, był wiele bardziej tragiczny w skutkach dla podopiecznych Molka bo zadecydował o końcowym wyniku spotkania. W 51. minucie spotkanie zawodnicy z Dąbrowy Górniczej wymienili między sobą kilkanaście podań, weszli w pole karne mikołowian prawą stroną. Już spod linii końcowej piłkę po skosie i w głąb pola karnego skierował Lipiec, futbolówkę próbował wybić Zamojda lecz ta trafiła przed pole karne wprost do nadbiegającego Michalskiego, który od razu mocno uderzył futbolówkę a ta odbijając się jeszcze od słupka znalazła się w bramce. Strata bramki spowodowała, że AKS, mimo iż grał w osłabieniu, coraz częściej bywał pod bramką przeciwników. Ich składne akcje nie znalazły jednak finału w postaci wyrównania i nasi zawodnicy do Mikołowa wracali w kiepskich nastrojach. Mimo porażki nasza drużyna pokazała, że wciąż potrafi dobrze grać, niestety przeciwnik tego dnia nie pozwolił sobie wydrzeć punktów na swoim terenie. Na przełamanie przyjdzie więc czekać do kolejnego ligowego spotkania.

źródło: facebook.com/ksuniadabrowagornicza / własne / aksmikolow.pl
foto: 
facebook.com/ksuniadabrowagornicza - Adam Tryba

FutbolJuraTV