Piątkowy wieczór, mecz częściowo przy sztucznym oświetleniu, a przede wszystkim - po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa - pierwsze po aż blisko dziewięciu miesiącach przerwy ligowe spotkanie w Radzionkowie! Do tego sto pierwsza rocznica powstania klubu! Aż by się chciało napisać, że zapowiada się święto!

 

UNIA DĄBROWA GÓRNICZA - AKS MIKOŁÓW godz.17:30

REWANŻ ZA PUCHAR
Przed tygodniem Unia Dąbrowa Górnicza wybrał się do Jaworzna. Ostatnim spotkaniom Szczakowianki towarzyszy sporo emocji, a walka toczy się w nich dosłownie do ostatnich sekund. Nie inaczej było w sobotnim pojedynku z Unią, który był swego rodzaju rewanżem za pucharowe starcie sprzed kilku tygodni. Ekipa z Dąbrowy Górniczej, w składzie której znalazło się kilku byłych zawodników Szczakowianki, liczyła na powtórkę i wygraną. Jaworznianie jednak przed własną publicznością nie chcą tracić punktów i do meczu podeszli wyjątkowo mocno zmotywowani. Biało-Czerwoni bardzo dobrze weszli w mecz i praktycznie po pierwszej groźniejszej akcji objęli prowadzenie. Bartosz Marędowski po wymianie piłek z Pawłem Cygnarem urwał się na prawym skrzydle obrońcom, wpadł w pole karne i ładnym uderzeniem po ziemi w dalszy róg bramki pokonał bramkarza. Po półgodzinie gry goście dopięli swego. Po akcji prawą stroną Józef Misztal skorzystał z błędu defensywy i doprowadził do wyrównania.

 W drugiej połowie oba zespoły szukały swoich szans, zdecydowanie jednak zawodziła skuteczność, a obaj bramkarze pokazywali spore umiejętności, blokując kolejne strzały. Końcówka meczu była zabójcza dla Unii wówczas młody pomocnik Drwali zagrał w pole karne do Marcina Smarzyńskiego, ten wypatrzył nabiegającego z głębi pola Arkadiusza Trzcińskiego i wyłożył mu piłkę. Uderzenie z pierwszej piłki było mocne, ale wydawało się, że bramkarz zdoła je zablokować, ten jednak przepuścił futbolówkę między nogami, a ta wturlała się do bramki wywołując euforię w obozie gospodarzy. Przy okazji świętowania bramki Arek zakomunikował światu, że razem z partnerką oczekują potomka, radość była więc jeszcze większa. Załamana Unia nie zdążyła już odrobić strat i wygrana gospodarzy stała się faktem. O prawdziwym pechu może za to mówić młodziutki golkiper Unii. Aleksander Weber bronił bardzo dobrze i zagrał na wysokim poziomie, ale i tak z meczu zostanie mu zapamiętana sytuacja z ostatniej minuty, kiedy to jego błąd kosztował dąbrowian punkty. Jaworznianie cały czas muszą jeszcze pracować nad skutecznością, stwarzają sobie bowiem sporo okazji strzeleckich, ale brakuje im precyzyjnego wykończenia.

SŁABY MECZ DEFENSYWY
Mikołowscy kibice długo czekali na mecz jedenastki trenera Molka na własnym stadionie. AKSę czekał ciężki pojedynek z zawsze solidną i poukładaną ekipą Unii Kosztowy, którą w przeszłości miał okazje prowadzić również obecny trener mikołowian. Licznie przybyli kibice gości potyczki AKS-u wspominali niezbyt miło, do soboty. Niestety piłkarzom Molka przytrafił się słabszy dzień a formacja defensywna, która była największym atutem Mikołowa w poprzednim sezonie, solidnie rozbita i zdziesiątkowana kontuzjami, zaliczyła niebywałą wpadkę. Dawno już nie zdarzyło się tak, że na własnym obiekcie, który zwany był do niedawna twierdzą, bramkarz Mikołowa wyciągał piłkę z siatki aż czterokrotnie.

Pierwsza połowa zaczęła się dobrze dla Mikołowa, niestety stan ten trwał tylko do dwunastej minuty, wówczas z rzutu wolnego z okolic narożnika boiska uderzał Kowalski i nieoczekiwanie piłka znalazła się po jego strzale w siatce. Po stracie bramki gospodarze zaczęli nieśmiało atakować, goście odwdzięczali się jednak tym samym. Bramek jednak już nie zobaczyliśmy. O drugiej połowie zawodnicy AKS-u woleliby szybko zapomnieć. Tuż po rozpoczęciu, w 49. minucie spotkania kibice obejrzeli kuriozalnego gola samobójczego, którego autorem był Jacek Wujec. Sam strzelec był chyba bardziej zaskoczony swoim podaniem w kierunku bramkarza, niż sam golkiper Mikołowa, który nie opanował piłki i ta powoli wtoczyła się do bramki. Cztery minuty później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę głową uderzył Jakub Adamek i podwyższył stan meczu na zero do trzech. Wynik w końcówce meczu ustalił Maciej Wolny pokonując Solińskiego w sytuacji sam na sam.


NA PRZEŁAMANIE
Obie drużyny brały już ze Szczakowianką Jaworzno, z tym że Unia prawie zremisowała a Mikołów zremisował. Unia zremisowała z Gwarkiem Ornontowice oraz w delegacji z Przemszą Siewierz.  Typowy mecz na przełamanie, obie drużyny mają tylko po dwa punkty i sąsiadują ze sobą w tabeli dziesiąte i jedenaste miejsce, dziś może się wyjaśnić dla kogo runda jesienna będzie walką o o uniknięcie dołu tabeli.

 RUCH RADZIONKÓW - ŚLĄSK ŚWIĘTOCHŁOWICE godz.19:19

PO PUCHARZE JAKA FORMA? SIĘ OKAŻE...
Piątkowy wieczór, mecz częściowo przy sztucznym oświetleniu, a przede wszystkim - po przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa - pierwsze po aż blisko dziewięciu miesiącach przerwy ligowe spotkanie w Radzionkowie! Do tego sto pierwsza rocznica powstania klubu! Aż by się chciało napisać, że zapowiada się święto! Niestety jednak sytuacja epidemiczna bardzo ograniczyła pojemność trybun, i zamiast pełnego stadionu, rywalizację ze Śląskiem Świętochłowice będzie mogło obejrzeć jedynie maksymalnie 250 osób legitymujących się karnetami. Mimo tego, emocji na pewno nie zabraknie.

Piłkarze Ruchu sezon rozpoczęli od dwóch porażek, i z zerowym dorobkiem zamykają ligową tabelę. Jednak to w żaden sposób nie określa siły naszej drużyny. Pamiętać trzeba, że graliśmy z absolutną ligową czołówką z poprzedniego sezonu, a do tego Cidry mają rozegrany o jeden mecz mniej od większości drużyn. Uprawniona wydaje się teza, że to tak naprawdę dopiero dzisiejszy mecz zdradzi nam coś więcej na temat tego na co stać w tej rundzie żółto-czarnych. A ewentualne zwycięstwo z pewnością przesunie drużynę w środkowe strefy tabeli.

Zbiórka pieniędzy na leczenie
Przemka Lisa piłkarza Wierbki

Tymczasem drużyna ze Świętochłowic sezon rozpoczęła od remisu u siebie z Wartą Zawiercie. Jak się potem okazało, był to jedyny mecz w lidze, bowiem w związku z wykryciem u jednego z zawodników koronawirusa cała drużyna poddana została dwutygodniowej izolacji. Wróciła do gry we wtorek wygrywając z UKS Ruch Chorzów trzy do zera, - podobnie jak Ruch z Arbiter Bytom siedem do zera  - pucharowy mecz.

Ostatni mecz między tymi drużynami - rozgrywany na wyjeździe - Ruch przegrał jeden do dwóch. Zaś na własnym boisku wygrał dwa do zera - jednak to miało miejsce w listopadzie 2017 roku.

Spotkanie Ruchu ze Śląskiem w czwartej kolejce pierwszej grupy śląskiej czwartej ligi rozpocznie się jutro o symbolicznej godzinie 19:19.


źródło: szczakowianka.pl / facebook.com/ksuniadabrowagornicza/ ruchradzionkow.com - Z. Taul
foto:
ruchradzionkow.com

FutbolJuraTV