Opieka zdrowotna w Wielkie Brytanii? Miałbym zastrzeżenia. Na wszystko jest Paracetamol. Jeżeli uda się nam trafić na specjalistę to możemy naprawdę się cieszyć. Jednakże w większości najpierw trafiamy na pielęgniarki z dość niską wiedzą - powiedział były zawodnik Źródła Kromołów oraz Piliczanki Pilica Kamil Kurpias.

#71DniBezFutbolu_ZostańWDomu

Podstawowe pytanie, jak zdrówko?
Zdrowie dopisuje. Ze względu na zawarta wiedze i prace w biznesie suplementacyjnym nie ma możliwości na jakiekolwiek choroby.

Co słychać Spalding ?
Spalding to mala miejscowość w okręgu przemysłowym, dookoła fabryki i pola uprawne.

Grasz jeszcze  w piłkę? Jeśli nie to kiedy zakończyłeś przygodę z klubową piłką nożną i w jakich klubach grałeś na jakiej pozycji?
W piłkę przestałem grać po przybyciu do Anglii. W życiu przebyłem osiem operacji prawego kolana, na tutejszym turnieju Leisure League kolano nie wytrzymało i 5 lat po tym dalej odczuwam ból w stawie kolanowym. Ratuje mnie jedynie jego wymiana, lecz z tym poczekam jeszcze około 5 lat.  W Polsce grałem w Źródle Kromołów i w Piliczance Pilica na pozycji lewo skrzydłowego lub napastnika.

Dlaczego siłownia/kulturystyka zamiast piłki nożnej?
Do Anglii przyleciałem by szybciej spłacić kredyty z Polski. Od 2013 jest to Spalding, jest to na tyle mała miejscowość, że nie ma zbyt wiele atrakcji. Prócz pracy na fabryce nie ma jak spędzić wolnego czasu. Siłownia była tym czym zaraził mnie kolega, który również tu przyjechał za lepszym życiem. I tak od 2013 zacząłem uczęszczać na wszelakie kursy związane z kulturystyka i dietetyka, po czym, po kilku latach wziąłem udział w zawodach kulturystycznych.

Brytyjski premier na początku zawieruchy związanej z koronawirusem mówił, że wielu jego rodaków będzie musiało się pogodzić z utratą bliskich. Dziś ten sam Boris Johnson apeluje o zbiorowy wysiłek całego narodu. Kilka dni, a jaka zmiana narracji.
Boris Johnson to osoba dość kontrowersyjna. Ale to jak w każdym kraju, jedni za nim szaleją, inni się z niego śmieją.

Nawoływania do tego, by ludzie siedzieli w domach to jedno, ale jak wiele osób się do nich stosuje, to zupełnie inna sprawa.
Jeżeli chodzi o tzw Lockdown. Nie ma paniki, jak w Polsce, z maskami. Nie ma łapanek i mandatów. Ogólnie nie zauważyłem żadnej róznicy od początku epidemii. Większość sklepów jest zamkniętych lecz w godzinach popołudniowym nie widać różnicy czy stan wyjątkowy czy zwykły dzień. Najbardziej lekceważąco podchodzą obcokrajowcy - głównie Rumuni .

Wielka Brytania była w awangardzie walki z koronawirusem. Rząd planował zakażenie społeczeństwa, uznając, że dzięki temu nie ucierpi gospodarka, a ludzie zyskają odporność przed drugą falą epidemii. Jak to stanowisko zostało przyjęte przez Anglików?
Jeżeli chodzi o epidemie to dopóki jej nie zobaczę na własne oczy w okręgu to ciężko będzie w to uwierzyć. Coraz częściej słyszy się, że media wyolbrzymiają sprawę. Także jestem dość sceptycznie nastawiony...

Do Polski docierają z kolei obrazki z angielskich sklepów, które właściwie można śmiało zestawić z tym, co dzieje się we Włoszech czy Hiszpanii. Ludzie faktycznie masowo zaczęli wykupywać towar, przygotowując się na najgorsze?
Odnośnie sklepów brytyjskich. Na początku epidemii ludzie powariowali. Zaczęli wykupować towar tak jakby ktoś miał zamknąć ich na sile w domach. Na chwile obecna nie ma żadnego problemu. Na niektóre produkty został wprowadzony limit sprzedaży 2 sztuk na klienta.  Specjalne osłony kasjerów, oznaczenia naziemne by trzymać dystans 2 metrów. Przed sklepami można umyć ręce czy tez wózki i koszyki. Widać że jest tam dość bezpiecznie.

Na początku były jedynie zalecenia, ale liczby chorych i zmarłych zaczęły rosnąć lawinowo i zdecydowano się na niemal całkowite zatrzymanie kraju. Nawet jednak wtedy wielu ruszyło do pubów, by jeszcze przed wejściem obostrzeń w życie, załapać się na ostatni wypad ze znajomymi.
Jeśli chodzi o chorych. Nie wiem skąd te liczby. W naszym miasteczku przybyło od początku maja około 100 wiadomych mi przypadków. Znam jedna kobietę, która niby została zarażona. Obecnie kończy jej się drugi tydzień choroby - gdzie jak mówiła, na początku bolało ją gardło. Cały czas siedzi w domu razem z dorosłym synem i jego partnerka. Wszyscy z tego co wiem nie mają żadnych objawów choroby. Dziwi mnie fakt ze w ciągu kilku dni przybyło około 50 osób z jednej z fabryk z wynikiem pozytywnym, wszystkie osoby spędzają czas w domu na kwarantannie bez objawów choroby. Choroba zatem mocno wyolbrzymiona przez media. A osobiście uważam, ze testy są wadliwe... Z tego co również słyszałem - 50% przypadków z Anglii miały miejsce w Londynie.

Koronawirus „zamroził" ludzkie życie na niemal wszystkich płaszczyznach, piłka nożna nie jest wyjątkiem. Ale Anglicy i tu chcieli iść pod prąd i kiedy w niemal całej Europie zapadały decyzje o zawieszeniu rozgrywek, wydawało się, że w Premier League będą grać i to w obecności widzów.
Piłka nożna została wstrzymana również i tutaj. Myślę że jeżeli to prawda że rozgrywki nie zostaną dokończone to najbardziej będą płakać kibice Liverpoolu. Byli oni od kroku od mistrzostwa i myślę, że nikt w Anglii nie sadził że drużyna jakimś cudem przegra resztę meczy sezonu o by tym samym oddać mistrza.

Skład IV Ligi na sezon 2020/2021


Życie w Wielkie Brytanii na dużo wyższym poziomie niż w Polsce? Dużo wyższy poziom opieki zdrowotnej niż u nas(bez KORONAWIRUSEM oczywiście)? Jest gdzie spędzić wolny czas, nie to co w Zawierciu?
Życie w Wielkiej Brytanii jeśli chodzi o opiekę zdrowotną to miałbym zastrzeżenia. Na wszystko jest Paracetamol. Jeżeli uda się nam trafić na specjalistę to możemy naprawdę się cieszyć. Jednakże w większości najpierw trafiamy na pielęgniarki z dość niską wiedzą. Szpitale/przychodnie są jednak w dużo lepszym stanie niż te które mamy w Polsce. Jeśli chodzi o czas wolny to mówiąc o Anglii - jest co robić. Niestety mieszkając w Spalding - trzeba mieć samochód by gdzieś jechać i coś zobaczyć.

Na ciekawy ligowy mecz wybierasz się do Leicester czy Wolverhamton?? Ewentualnie "rzut beretem" mecz lokalnej drużyny Spalding?
Od 2013 na mecze piłki nożnej nie chodzę. Bylem raz na meczu lokalnej drużyny i raz we Włoszech na meczu Interu Mediolan. Pracuje 7 dni w tygodniu, staram się czas poświecić pracy, córce i swojej partnerce. Jednakże w planach mam jechać na mecz do Londynu i Manchesteru. Mam nadzieje ze w tym roku.

Masz zamiar wrócić kiedyś do Polski na stałe?
Powrót do Polski na stale jest tylko dalekim marzeniem...

źródło: własne
foto:
własne / Facebook

FutbolJuraTV