W I rundzie Pucharu Polski Podokręgu Sosnowiec w Łazach miejscowa Łazowianka pokonała grającą w Klasie Okręgowej Unię Ząbkowice. Hattrickiem w tym meczu popisał się Łukasz Piżuch, a jedno trafienie zaliczył Stanisławek. natomiast dla gości gola z rzutu karnego zdobył Krystian Kowalik. Pierwsza połowa była dobra w wykonaniu Kolejarza, W drugiej połowie nieco więcej do powiedzenia mieli goście.

5 sierpnia 2020, 17:30 - Łazy (Wiejska 1)
ŁAZOWIANKA ŁAZY 4:2 UNIA ZĄBKOWICE
Ł. Piżuch 10, 25, 80 Stanisławek 17 - Kowalik 88(k)

ŁAZOWIANKA: Artur Wnuk - Jakub Wilk, Michał Białek, Leszek Płoszański, Piotr Białek - Jakub Stanisławek, Dominik Nowak, Łukasz Piżuch, Adrian Piżuch - Michał Gołda, Wojciech Chuchro.

UNIA: Drozdzik - Marek, Fendruch, Szczypa, Terlecki, Sawidzki, Chmielewski, M. Ołubiec, , K. Ołubiec, Kowalik, Śmilkowski. Grali także:Taraszkowski, Gałuszka, Palczewski.

Pierwsza połowa była dobra w wykonaniu gospdoarzy. W 10 minucie po składnej akcji braci Piżuch, ten starszy wykończył akcję strzałem w samo okienko. Kilkanaście minut później Wojtek Chuchro wypatrzył na długim słupku Stanisławka, a ten popisał się ładnym uderzeniem z głowy i podwyższył prowadzenie. Już po 25 minutach było trzy do zera, zbyt krótkie zagranie do bramkarza wykorzystał Gołda, podał do Adriana Piżucha, a ten dograł do Łukasza Piżucha na pustą bramkę. W drugiej połowie nieco więcej do powiedzenia mieli goście, postawili wszystko na jedną kartę i wysokim pressingiem próbowali nam zagrozić. Dwukrotnie im się to udało, ale świetnymi interwencjami popisał się Artur Wnuk, warto dodać, że na co dzień jest on zawodnikiem z pola. Rywale grając wysoko nadziewali się na kontrataki, Droździka dwukrotnie próbował zaskoczyć Bartek Chuchro jednak za pierwszym razem niewiele przestrzelił, a za drugim razem lepszy okazał się były bramkarz Łazowianki i wybronił sytuację sam na sam. Pod koniec meczu gapiostwo defensorów Unii wykorzystał Piotr Białek, który po krosowym zagraniu Wilka wyszedł z drugiej linii i będąc w sytuacji sam na sam z Droździkiem podał do niepilnowanego Łukasza Piżucha. W 88 minucie z boku pola karnego wszedł Kowalik, którego zatrzymywał nieprzepisowo (według sędziego) nasz kapitan i sędzia wskazał na 11 metr. Artur Wnuk wyczuł intencje strzelca, jednak nie udało się zachować czystego konta i końcowy wynik brzmiał cztery do jednego.

źródło: własne / MKS Myszków Facebook
foto:
własne / MKS Myszków Facebook

FutbolJuraTV