MECZ DO JEDNEJ SZCZĘŚLIWEJ BRAMKI
W porównaniu do meczu z Sarmacją Będzin dwie zmiany do bramki wskoczył Sławomir Liberski za Rafała Maścibrzucha i Dominik Chmielewski zastąpił Dawida Wronę po kontuzji powrócił Norbert Bębenek jednak nie był w pełni dysponowany aby zagrać od pierwszych minut. Zawodnicy zmotywowani przystąpili do natarci od pierwszych minut co było widać gołym okiem na boisku, efekt przewaga Warty Zawiercie z której to dopiero po dwóch kwadransach wynikła pierwsza dogodna akcja zagranie Asy w pole karne tam przeciął podanie Wawa na jedenastym metrze kierując piłkę w światło bramki tam na posterunku znalazł się bramkarz miejscowych Kamil Zemanek oraz poprzeczka, interwencja golkipera Myszkowa potem poprzeczka i piłka wychodzi w pole. Wcześniej przed tą akcją miejscowi próbowali długa piłka uruchomić Marcina Kowalskiego jednak tu pewne interwencje bloku obronnego Warty zażegnały groźniej sytuacji pod bramką Sławomira Liberskiego. Po akcji Asy z Wawą w sytuacji sam na sam znalazł się zawodnik gospodarzy Rybaniec uderzył mocno jednak na posterunku był bramkarz gości który sparował piłkę na rzut rożny. W pierwszej odsłonie zarówno Myszków jak i Warta próbowali atakować jednak albo bramkarz Warty był na posterunku albo piłka po strzale zawodnika gości z odległości 10 metrów od bramki szybowała Panu Bogu w okno, piłka nie była łatwa do uderzenia tuż przed stałem skiksowała na nierówności utrudniając zawodnikowi który nieczysto trafił w piłkę.

W drugiej połowie Neison mógł „napocząć” rywali jednak po jego strzale z około 24 metrów na drodze do szczęścia stanął dobrze dysponowany tego dnia Kamil Zemanek który odbił strzał od boku. Chwile później Myszków miał okazje był otworzyć wynik jednak strzał był niecelny. Kolejny ważny fakt w tym godny odnotowania następuje w 69 minucie spotkania kiedy pojawia się na boisku Jakub Matyja który pięć minut później decyduje się na strzał z 20 metrów piłka kozłuje jeszcze na trzecim metrze odbija się od słupka i wpada do bramki gości. Strzał + szczęście + kozioł + słupek = gol można to sumować a matematyczny sposób. Choć Warta Zawiercie rzuciła się do ataków to najlepszą okazje do wyrównania miał w końcówce spotkania Neison po uderzeniu głową jednak na drodze znów stanął Kamil Zemanek. Podsumowując spotkanie MKS Myszków vs. Warta Zawiercie nierówność na boisku która w sposób znaczny uniemożliwiała oddania strzału w pierwszej połowie zawodnikowi Warty oddanie strzału z 10 metrów w kierunku bramki strzeżonej przez Kamila Zemanka. To z drugiej strony podobna nierutynowość pomogła gospodarzom aby futbolówka podskoczyła i znalazła drogę do bramki. Widowo przede wszystkim umiejętności, ale trochę szczęścia w życiu też trzeba mieć a to sprzyjało dzisiaj gospodarzom.

EFEKT NOWEJ MIOTŁY, LIDER POKONANY
W sobotnie popołudnie kibice zgromadzeni na obiekcie w Bytomiu oglądali inną drużynę Zielonych, chociaż nazwiska te same. W zasadzie obserwując poczynania zawodników na boisku nie było widać różnicy 19 punktów w tabeli, które dzieliło zespoły. Bardzo szybko to Zieloni otworzyli wynik, bo już w 12 minucie Kaiser dostał podanie, uwolnił się od obrońców i w sytuacji sam na sam nie dał szans Adamkowi. W 27 minucie Moritz podaje do Mańko, ten wjeżdża w pole karne, sam na sam, bramkarz, rzut rożny. W 30 minucie bomba Filipa Maziarza, rzut rożny. W 38 minucie znakomita szansa Zielonych, Moritz wbiega z piłką w pole karne, mija bramkarza, ale zabrakło pół metra, aby zdążyć jeszcze dogonić piłkę i wpakować do siatki gości. Druga połowa rozpoczyna się od akcji gości, uderzenie zza pola karnego, Latka wspólnie z poprzeczką ratują Zielonych. W 55 minucie ponownie goście groźnie, Latka wygrywa pojedynek sam na sam. W 57 minucie świetne podanie w tempo z lewej strony Juraszczyka, Moritz w rytmie uderzenie z pierwszej piłki, pomimo asysty obrońców bramkarz gości nie miał szans na obronę tego uderzenia - 2:0. W 77 minucie Moritz zostaje sfaulowany w polu karnym, sędzia odgwizduje rzut karny. Piłkę ustawia Rybak, uderza na lewy słupek, bramkarz wyczuł sytuację i wygrywa ten pojedynek. Akcja gości, próba szybkiego przeniesienia akcji pod naszą bramkę, Łebko fauluje zawodnika gości, za co dostaje drugą żółtą kartkę i opuszcza boisko. A chwilę później Moritz rewanżuje się Juraszczykowi, zaliczając asystę, uderzenie Jury mocne i celne, bramkarz bez szans po raz kolejny - 3:0. Chwila rozprężenia w naszych szeregach i 2 minuty później to goście cieszą się z pierwszej bramki, głową piłkę wpakował do naszej siatki Kocurek.

RAKÓW II CZĘSTOCHOWA WYCZERPAŁ LIMIT SZCZĘŚCIA
W nieszczęśliwych okolicznościach Raków II przegrał spotkanie Zina IV Ligi z Ruchem Radzionków 0:1. Rozstrzygnięcie nastąpiło w doliczonym czasie gry. Suma szczęścia równa się zero - to powiedzenie bardzo szybko sprawdziło się w przypadku rezerw Rakowa. Czerwono-niebiescy w minioną niedzielę w ostatniej akcji meczu po strzale Kamila Chilińskiego wygrali 1:0 z MKS-em Myszków. Niespełna tydzień później podopieczni trenera Tomasza Kuźmy zmierzyli się z podobną sytuacją, jednak tym razem to zawodnicy rezerwa Rakowa Częstochowa musieli pogodzić się z utratą gola tuż przed końcowym gwizdkiem arbitra. Raków II do konfrontacji z "Cidrami" przystępował bez Oskara Krzyżaka i Jakub Trelowskiego, którzy przebywają na zgrupowaniu kadry U-19. Przez 90. minut żadna z drużyn nie potrafiła pokonać golkipera rywali. Zawodnicy rezerw kilkukrotnie mogli to uczynić, jednak zdecydowanie w szeregach zabrakło skuteczności. Kiedy wydawało się, że konfrontacja zakończy się podziałem punktów gospodarze wykonywali rzut wolny. Do piłki podszedł Kamil Kopeć, który pokonał Jakuba Mądrzyka. Chwilę później arbiter zakończył mecz.

źródło: szombierkibytom.com / rakow.com / facebook.com/uniakosztowy / Facebook MKS Myszków
foto:
własne

FutbolJuraTV