Nasz bilans 11 zwycięstw i 7 remisów nie mówi wszystkiego o naszej grze jesienią – mówi 41-letni piłkarz mający za sobą 81 występów w ekstraklasie Krzysztof Markowski. - Z niektórych meczów można było wprawdzie wyciągnąć więcej, ale też niektóre wygrane czy remisy zostały przez nas wywalczone w końcówkach, co potwierdza stare piłkarskie powiedzenie, że suma szczęścia musi się równać zero. Trudno wybrać jeden najlepszy mecz, ale chyba najlepiej zagraliśmy w Brudzowicach, gdzie na ciężkim terenie wygraliśmy 2:1. Nie liczę tych spotkań z zespołami z dołów tabeli, wygrywanych w hokejowych rozmiarach, bo prawdziwą satysfakcję zawsze dają wygrane z rywalem, który stawia zacięty opór. Takim był stawiany przed sezonem w roli faworyta zespół Tęczy Błędów i w pierwszej kolejce na naszym boisku prowadził już 2:0. Sebastian Dudek strzelił wtedy w 58 minucie kontaktowego gola, a ja w 7 minucie doliczonego czasu gry, w ostatniej akcji meczu, doprowadziłem do remisu. W rewanżu u nich natomiast to my prowadziliśmy po golu naszego najskuteczniejszego zawodnika Andrzeja Wściubiaka i rywalom w końcówce udało się wyrównać po stałym fragmencie gry. Z perspektywy całej rundy był to najcięższy przeciwnik - powiedział Krzysztof Markowski obrońca Tęczy Błędów.

 
źródło: slzpn.pl foto: facebook.com/klubcyklonrogoznik

Użytkownicy ponoszą całkowitą odpowiedzialność za wprowadzane przez siebie treści KOMENTARZY jak i szkody powstałe w wyniku ich zachowania.

FutbolJuraTV