Co przekonało Pana do podjęcia propozycji Prezesa Piotra Szczerby i objęcia stanowiska szkoleniowca MKS Poręba biorąc po uwagę, iż uszczupliła się kadra bowiem opuścili ją podstawowi zawodnicy?
Liczyliśmy się z tym że zawodnicy mogą odejść jednak do końca mieliśmy nadzieję któryś z nich może zostanie stało się jak się stało odeszli. Próbowaliśmy w ich miejsce pozyskać innych znaczących graczy napotkaliśmy problemy natury że ci zawodnicy mieli wygórowane oczekiwania. Miejsce Poręby na mapie też nie sprzyja bowiem w drużynach gdzie wcześniej pracowałem to zawodnicy z Czeladzi, Sosnowca mieli znacznie bliżej do klubów które prowadziłem. Tu jednak na przeszkodzie stoi daleki dojazd do Poręby nie każdy chciał się zdecydować aby podróżować tyle km. Lubie trudne wyzwania, w ostatni okresie gdzie pracowałem czy to Jedność Strzyżowice czy to Górnik Piaski oraz CKS Czeladź i MCKS Czeladź we wszystkich tych drużynach było ciężko i trzeba było się martwić czy będzie kadra czy będą zawodnicy na treningu czy też na meczu oraz jak można ich jak zmotywować to jest trudna praca szkolenia na nikim poziomie rozgrywkowym. Chciałem spróbować czegoś nowego po pracy w Górniku Piaski liczyłem, że uda się stworzyć coś ciekawego bo rozmawiałem z kilkom zawodnikami i liczyłem że przyjdą. Niestety nie udało się i dziś mamy tego skutki, chciałem spróbować czego co da mi nowe spojrzenie na klub z tego regionu.

Z niewolnika nie ma pracownika? Zawodnicy którzy zostaliby na siłę nie dawaliby z siebie 100 procent a nawet mogłoby dojść do sytuacji że zrezygnowaliby z gry.
Zgadzam się że z niewolnika nie ma pracownika nie chciałem podchodzić do tematu, że pogrozimy zagrozimy że mają zostać i mają grać liczyłem po prostu że porozmawiamy, że oni przedstawią swoje argumenty a my swoje i dojdziemy do kompromisu i będziemy chcieli współpracować razem o to mi chodziło. Niestety do rozmów z mojej strony nie doszło, wiem że rozmawiał z nimi Prezes Piotr Szczerba a ja nawet nie miałem okazji spotkać ich w klubie po prostu minęliśmy się.

Wracając do Górnika Piaski który prowadził Pan czemu ta drużyna borni się przed spadkiem kolejny sezon? Dlaczego nie możliwe jest połączenie Górnika Piaski z CKS Czeladź dla dobra piłki w tym regionie i utworzenie jednego silnego klubu?
Połączenie obu Klubów pod względem finansowym organizacyjnym i sportowym byłoby to zasadne większa ilość zawodników dwa obiekty dzięki temu można byłoby osiągnąć fajny cel sportowy uważam to że byłoby to zasadne. Natomiast wiemy jak to jest między klubami każdy chce mieć w swoim mieście w swojej dzielnicy klub. Zawsze znajdą się ludzie którzy są szowinistycznie nastawieni do swoich klubów trudno się z nimi rozmawia a na pytanie dlaczego nie? Odpowiadają na pytania:  nie bo nie. Miałoby to cel i byłoby zasadne jednak tu względy jednak nie do końca super przyjacielskie, oba kluby tj. CKS Czeladź i Górnik Piaski od dawna rywalizował ze sobą w rozgrywkach ligowych to było głównym powodem że do fuzji nie doszło, każdy chciał mieć swój klub. Górnik Piaski miał bardzo dobry zespół przecież grał w barażach o trzecią ligę. Patrząc na zespół personalnie wówczas w IV Lidze powinni się utrzymać coś zaczęło się psuć było wielu zawodników którzy nie utożsamiali się z klubem nie zależało im na dalszych losach drużyny stąd przyszedł spadek a potem 99 procent odeszło. W lipcu poprzedniego roku zastałem kiedy podjąłem pracę w Górniku Piaski były zgliszcza musieliśmy budować drużynę od nowa.

Wyróżniająca się postać Górnika Piaski to 48-letni Bogdan Pikuta...
Kiedy ja prowadziłem Górnik Piaski grał jeszcze u mnie później troszkę mniej bo złapał kontuzje. Zawodnik który ma swoją przeszłość piłkarską. Zawodnik którzy ma ogromne doświadczenie i umiejętności fizycznie wygląda bardzo dobrze na ta klasę rozgrywkową daje dużo zespołowi dobrze sobie radzi oby jak najdłużej.

Dlaczego Pan nie jest grającym trenerem Miejskiego Klubu Sportowego Poręba?
W zeszłym roku grałem jako zawodnik Jedności Strzyżowice, powiem szczerze że przeczytałem gdzieś kiedyś że zawiesiłem buty na kołku i uznałem to dobry znak i pora aby tak już zostało na stałe i niech wiszą na tym kołku buty. Wszędzie gdzie pracowałem byłem grającym trenerem są plusy i minusy będąc na ławce trenerskiej i będąc trenerem na boisku jako zawodnik. Już w Górniku Piaski byłem trenerem z ławki i podobnie miało być w Porębie, jednak z meczu na mecz ubywa zawodników z kadry Poręby z rożnych powodów i dało mi to do myślenia czy nie odwiesić butów z kołka. Fizycznie i sportowo zdrowie by pozwalało żeby wyjść na boisko to na pewno mógłby dać coś zespołowi gdyby brakowało graczy. Na wiosnę gdyby była taka konieczność to wtedy tak zrobię jednak nie ukrywam że nie chciałbym tego. W trzech ostatnich meczach brakowało nam ludzi do gry z różnych względów i grali ci którzy zostali a nie ci których widziałbym ja w pierwszej jedenastce.

Dobrze zaczęliście z Łazami a kiesko kończycie przystanie 1:0 mogło być 2:0 a nawet 3:0 a tymczasem bramka na jeden jeden i mecz kończy się wynikiem 3:7. Mecze z Łagiszą zero do zera, wygrywacie dwa do zera z Górnikiem Sosnowiec dlaczego są takie różnice w wynikach?
Pierwsza minuta zdobywamy gola, później słupek po strzale Damiana Kocota następnie mogła wpaść bramka na trzy do zera. Jestem przekonany, że tego meczu byśmy wówczas nie przegrali bo wiem jakie charaktery mają moi zawodnicy nakręcają się pozytywnym wynikiem jednak po straconej bramce szybko spuszczają głowy i poddają się bo nie ma odpowiedniej motywacji nie ma odpowiedniej determinacji przynajmniej w dążeniu do tego aby wynik był jak najbardziej korzystny, wszystko się sypie. Najlepszy przykład to mecz w Czeladzi kiedy to do 42 minuty był bezbramkowy remis, gdyby tak zakończyła się pierwsza połowa to dałoby większa motywację w drugiej odsłonie meczu a straciliśmy w końcówce pierwszej połowy gola a w drugiej odsłonie następe bramki. W meczu z Łazowinką powinno być trzy do zera tracimy w banalny sposób bramkę. Prosta zasada jak idzie to wszystko wpada i wchodzi a do bramki nie wpada nic. Seria spotkań w z wysokimi porażkami pokazała, że przy niekorzystnym wyniku tracą pewność siebie tracą wiarę nie graj swobodnie myśląc o błędach popełniają kolejne. Liczyłem że z Łazami odwrócimy kartę po tych wysokich porażkach bo uważam że Łazwowianka była a naszym zasięgu do pewnego momentu. Kiedy mieliśmy korzystny wynik nie byliśmy w stanie zareagować odpowiedni sposób przeciwko zespołowi który biegał i  piłką operował. Jest to u nas spowodowane tym, że przygotowania nie były takie jak powinny być bowiem zebraliśmy się w ostatnim momencie, wiadomo pandemia zawodnicy nie trenowali mieli długie przerwy. Kolejna kwestia to, że nie każdy może być na treningu obowiązki służbowe w pracy zazwyczaj zatrzymują zawodnika wiadomo zawodnicy pracują w rożnych firmach o rożnych godzinach i tutaj przygotowanie też szwankuje.

Następny mecz wyjazd do Okradzionowa jak będzie Pan motywował po tych ostatnich porażkach aby powalczyć o korzystny wynik?
W naszym przypadku gorzej być nie może, będzie  już tylko lepiej bo jeśli przyzwyczaimy się do przegrywania i uznamy, że każdy może z nami wygrać to nie mamy po co na boisko wychodzić. Jeżeli każdy zobliguje się aby wyjść na boisko i walczyć bo mecz można przegrać w rożnych okolicznościach, ale ambicja i determinacja jaki pomysł który sobie wdrażamy musi na boisku być widoczny. Jeśli się poddajemy zanim wyjdziemy na mecz to nie ma sensu aby na boisko wychodzić. Mam nadzieje że do tego nie dojdzie i po słabszym okresie musi przyjść coś lepszego i na to będziemy liczyć w niedzielnym meczu w Okradzionowie.

Link reklamowy: OTWÓRZ KONTO w BETFAN z FutbolJura , WPŁAĆ I GRAJ BEZ RYZYKA! WYGRYWASZ lub kasa wraca do Ciebie! 600 złotych BEZ RYZYKA!!!

źródło: własne
foto: 
slzpn.katowice.pl

FutbolJuraTV