Dziesięć goli padło w meczu III kolejki olkuskiej A Klasy, w którym LTS Wierbka pokonał Unię Jaroszowiec. Niekwestionowanym bohaterem spotkania był Łukasz Słowik, który sam dwukrotnie pokonał bramkarza rywali a przy czterech golach miał asysty. Jedynym pozytywem tego spotkania dla gospodarzy jest to, że mają na swoim koncie siedem punktów i ciągle znajduje się w pierwszej trójce choć gra pozostawia wiele do życzenia.

25 lipca 2020, 17:00 - Wierbka (Szkolna 2)
LTS WIERBKA 7:3 UNIA JAROSZOWIEC
B. Szwaja 11, R. Gacek 38, M. Koniec 43, Ł. Słowik 62, 82, K. Ziaja 65, 83 - T. Pańczyk 28, D. Milej 60, A. Mosur 75

WIERBKA: D. Sobstel - J. Nowakowski, K. Słowikowski, D. Janus (80' M. Goncerz), D. Ziaja - R. Gacek (70' A. Nowakowski), N. Kurczek, Ł. Słowik, B. Szwaja  - M. Koniec (60' K. Ziaja), D. Bartos   

Radosny futbol, tak w skrócie można napisać o postawie Wierbki i Unii w sobotnim starciu. Mecz rozgrywany był w tropikalnym upale. W pierwszych minutach odważniej poczynała sobie Unia ale to gospodarze stworzyli pierwszą klarowną okazję do otwarcia wyniku. Sytuację sam na sam z bramkarzem przegrał jednak Bartosz Szwaja. Po około kwadransie gry zrehabilitował się jednak, pokonując w podobnej sytuacji bramkarza Unii. Objęcie prowadzenia powinno uspokoić gospodarzy jednak gra była kompletnie bez jakiegokolwiek pomysłu. Można było się łapać za głowę patrząc na próby rozgrywania akcji przez miejscowych. Pod tym względem zdecydowanie lepiej wyglądała Unia a gospodarze sami prosili się o kłopoty. I tak też było. W 28 minucie lewym sektorem boiska broniony przez Wierbkę uciekł zawodnik Unii i obsłużył dograniem Pańczyka a ten uprzedził stoperów i z kilku metrów doprowadził do wyrównania. Unia poszła za ciosem i po chwili powinna prowadzić. Nieudana pułapka ofsajdowa obrońców, zagranie spod linii bramkowej do zupełnie niepilnowanego Pańczyka, który z kilkunastu metrów uderza lecz świetna interwencja Dawida Sobstela zapobiegła utracie gola. W odpowiedzi świetną szansę zmarnowali gospodarze, kiedy to Marcel Koniec z bliska trafił w poprzeczkę a dobitka Łukasza Słowika była zbyt słaba. Końcówka pierwszej połowy należała już jednak do miejscowych. W 38 minucie Radosław Gacek zamknął na dalszym słupku dogranie partnera i bez problemów pokonał bramkarza. A tuż przed końcem pierwszej połowy prowadzenie po indywidualnej akcji podwyższył Marcel Koniec, uciekając obrońcy i trafiając tuż przy słupku. Do przerwy był wynik 3:1 dla Wierbki, który wydawał się uspokoi nieporadne poczynania i w drugiej połowie mając dwubramkową zaliczkę spokojnie będzie punktował rywala.

Tak też jednak nie było. Głównie za sprawą fatalnej postawy w grze defensywnej. Co prawda początek drugiej połowy był wyrównany, lecz to Unia miała optyczną przewagę. I w 55 minucie mogła złapać kontakt trafiając do bramki, lecz strzelec był na pozycji spalonej. Wierbka nic sobie nie zrobił z tego ostrzeżenia i w 60 minucie podarował drugiego gola przeciwnikowi. Dawid Sobstel próbował szybko wznowić grę lecz jego podanie przeciął przeciwnik, wykładając tzw "patelnię" partnerowi. Daniel Milej oczywiście skorzystał z prezentu i trafił do pustej bramki. Trener Zbigniew Nowak szybko zareagował, wprowadzając z ławki Kamila Ziaję. A ten już przy pierwszym kontakcie z piłką po dwójkowej wymianie podań z Dawidem Bartosem mógł zdobyć bramkę. Ostatecznie jednak został zablokowany. Kilkanaście sekund później bramkarz gości nic już nie mógł zrobić kiedy to z kilku metrów pokonał go Łukasz Słowik. Wierbka poszła za ciosem i w 65 minucie miał już trzy bramkową zaliczkę. Kamil Ziaja skorzystał ze zbyt krótko zagranej piłki do bramkarza, wygrał z nim pojedynek biegowy na przedpolu i trafił do pustej bramki. Było 5:2 i kolejny raz wydawało się, że gospodarze mają już sytuację pod pełną kontrolą. Niestety tego dnia postawa w obronie wołała wręcz o pomstę do nieba. Na kwadrans przed końcem Unia znów wykorzystała nieporadność w tyłach podopiecznych Zbigniewa Nowaka. Adam Mosur wykorzystał niezdecydowanie pomiędzy Dawidem Ziają a Dawidem Sobstelem i lobując spóźnionego już bramkarza miejscowych Sobstela trafił na 5:3, zapewniając nerwową końcówkę. Tę jednak dość szybko Wierbka sobie ustawiła. Najpierw Kamil Ziaja pokonał po raz drugi bramkarza gości a w 89 minucie zdecydowanie najlepszy tego dnia na boisku Łukasz Słowik dobił uderzenie w słupek Dawida Bartosa, ustalając tym samym rezultat na 7:3. Podsumowując było to katastrofalne spotkanie pod kątem gry obronnej gospodarzy, na szczęście zatuszowała je dobra postawa zawodników odpowiedzialnych za atak, którzy wykazali się dobrą skutecznością. Kolejnym problemem jest po prostu gra Wierbki, a właściwie jej brak i brak pomysłu na jej prowadzenie. Jedynym pozytywem jest to, że podopieczni Zbigniewa Nowaka mają na swoim koncie siedem punktów i ciągle znajduje się w pierwszej trójce.

źródło: ospelwierbka.futbolowo.pl
foto: 
Piliczanka Pilica Facebook / własne

FutbolJuraTV