OBRONA CZĘSTOCHOWY
Trzy mecze tylko jedna stracona bramka to efekt bardzo dobrej gry w obronie, ale przede wszystkim rewelacyjna postawa Rafała Maścibrzucha w Częstochowie oraz w Siewierzu. W Świętym Mieście pierwsze trzydzieści minut było pod dyktando Warty Zawiercie i sytuacje pod bramką gości był sporadyczne. Jednak po straconej bramce trener miejscowych, po 40 minucie dokonuje dwóch zmian i wtedy inicjatywę przejmują gospodarze i w tym momencie do ataku przechodzą zawodnicy rezerw Rakowa, natomiast Warta atakuje już rzadziej a z minuty na minutę sporadycznie. Miejscowi dopinają swego, w końcówce pierwszej połowy w zamieszaniu wyrównują. Po bramce do szatni miejscowi na druga odsłonę wyszli z nadzieją na wypunktowanie Warty Zawiercie. Pierwsza ważna interwencja po godzinie gry kiedy to kiedy to sam na sam golkiper Warty uratował swój zespół ponownie uratował swoją drużynę koło 70 minuty przy mocnym strzale po krótki rogu zareagował i odbił futbolówkę poza boisko. W doliczonym czasie gry na raty obronił dwa strzały tu powinna znów być bramka dla Rakowa jednak Rafał Maścibrzuch był tam gdzie być powinien. Co godne uwagi tego dnia bramkarz Warty Zawiercie zgłosił przed meczem problemy zdrowotne jednak pomimo tego dał radę i był głównym architektem punkty w Częstochowie.

W SIEWIERZU DWA RAZY
Pierwszy raz na początku spotkania przy stanie zero do zera był tam gdzie być powinien gdy obronił a potem Wrona wybił piłkę z pola karnego. Gdyby wpadło na pewno mecz potoczyłby się inaczej a bynajmniej byłoby ciężko. Przy stanie jeden do zera po bramce Neisona Przemsza Siewierz miała okazję do wyrównania, po wrzutce Bednarza w pole karne gości, głową precyzyjnie pod porzeczkę uderzył Góralczyk, ale golkiper Warty intuicyjnie przeniósł piłkę nad poprzeczkę. Po tej akcji gospodarze zagrali jeszcze z rzutu rożnego jednak nic z tego nie wynikło. Były to dwa kluczowe momenty, że gdyby padła bramka na jeden do zera czy jeden do jednego miejscowi na pewno złapaliby wiatr w żagle. Na pewno nie skończyłby się tak wysoką wygraną nie oszukujmy się na wygraną składa się wiele czynników.

W DWUNASTU
W Częstochowie braki kadrowe spowodowały, że trener Robert Majchrzak miał do dyspozycji okroją liczbę zawodników na tak bardzo ważne spotkanie. Brak Sławomira Liberskiego, Norbert Bębenka, Patryk Grim nie mógł pojawić się na boisku mimo iż był na ławce rezerwowych z powodu kontuzji, młody golkiper Mateusz Wojdyła jeszcze będzie musiał poczekać i szlifować formę w juniorach w których ma do tego okazje bo na brak pracy nie meczach nie może narzekać. Na boisku pojawił się po godzinie gry Dominik Chmielewski. Właśnie to jest to o czym pisałem na sukces składa się wiele czynników forma, drużyna, odrobina szczęście również.

SZEŚĆ LAT OD ZACHMURZENIA

 

źródło: własne / przemsza-siewierz.pl
foto:
przemsza-siewierz.pl

FutbolJuraTV