Nie zdobyłbym Mistrzostwa Polski nie strzelił my gola Legii w meczu o Mistrza jesieni. Nie miałbym możliwości grać u boku z wymienionymi zawodnikami - reprezentantami Polski. Do nich można byłoby dołożyć wszystkich ale szczególnie dobrze czułem się w ataku przy Mielcarskim. Najfajniejsze było tez to ze nikt nie czuł się gwiazdą. Byli to wspaniali, normalni ludzie głodni sukcesu - powiedział Bogdan Pikuta.

#56DniBezFutbolu_ZostańWDomu

Panie Bogdanie, czy pamięta Pan dzień, w którym pierwszy raz kopnął piłkę na prawdziwym boisku?
Tak. Pamiętam ten mecz. Zapisałem się na treningi w miejscowym Górniku Jaworzno i niebawem musiałem zagrać w podstawowym składzie ponieważ mało było zawodników a rywal nie byle jaki bo Victoria Jaworzno. Victoria wygrywała wtedy ze wszystkimi jak chciała. Jako trampkarz debiutujący w meczu przeciwko faworyzowanej drużyny wypadłem bardzo dobrze. Mecz bodajże zakończy się remisem 1:1 a ja strzeliłem gola a w całym meczu ,,bawiłem,, się obrońcami Victorii. Już wtedy zwrócono na mnie uwagę i po paru miesiącach byłem już w strukturach Victorii w ramach klas sportowych.

Pierwsze piłkarskie kroki stawiał Pan w klubach z Jaworzna w Górniku  i Victorii.  Następnie zaczął Pan grać w Górniku Zabrze. Czy gra w Ekstraklasie była dla Pana spełnieniem marzeń?
Tak. Było to spełnienie marzeń. Żyłem marzeniami kładąc się spać, siedząc na lekcjach , odrabiają lekcję oraz w momentach gdy wykonywałem ćwiczenia na treningach-zawsze miałem do siebie pretensje gdy coś źle zrobiłem i robiłem w głowie wizualizacje jak to powinno wyglądać podczas meczu. Pomagało, szczególnie przy grach i ćwiczeniach kończących akcje strzałem na bramkę. Byłem bardzo wymagający wobec siebie.

Latem 1993 roku przeniósł się Pan z Górnika do GKS-u Katowice czy z biegiem czasu czy nie lepiej było zostać w Zabrzu?
Z Górnika musiałem odejść mimo, że byłem odkryciem rundy wiosennej. Młody łebek który grał w czwartej lidze, nagle karci najlepszych bramkarzy w ekstraklasie - wówczas pierwszej lidze. Niestety , powiedziano mi że Górnik buduje mega ekipę i nie będzie miejsca dla mnie. Zgłosił się GKS Katowice. Czy powinienem zostać w Górniku. No nie! Przekaz był jasny. Nie będzie miejsca tam dla mnie. Pogodziłem się z tym choć było to trudne dla mnie.

Przygoda z GKS-em trwała zaledwie rundę, powodem tego była kontuzja a później problem z  przebiciem się do składu w który pierwsze skrzypce grali wówczas: Kucz, Janoszka i Wolny?
Widocznie tak musiało być bo w konsekwencji tych spraw trafiłem do Widzewa Łódź w którym zdobyłem Mistrzostwo Polski. Faktem jednak jest, że Gieksa miała mocną drużynę a ja w okresie letnim odbiłem piętę. Wypadłem na dwa tygodnie. Skład w Gieksie się ustabilizował i utrwalił na tyle ze w kolejnych 33 meczach pod rząd Gieksa była niepokonana i kroczyła od zwycięstwa do zwycięstwa walcząc o Mistrzostwo Polski. Postanowiłem w zimie odejść żeby się odbudować. W Stali Stalowa Wola było ryzyko spadku z pierwszej ligi, ale potrzebowali napastnika który będzie strzelał gole i dawał drużynie punkty.


Dariusz Wolny w GKS-ie Katowice jako piłkarz jakim był człowiekiem poza boiskiem?
Darek Wolny jak wszyscy w drużynie tworzyli otoczkę. Był podstawowym zawodnikiem i po za boiskiem liczono się z nim, ale nigdy sodówa mu do głowy nie uderzyła. Był normalnym człowiekiem który dbał o atmosferę w drużynie. 

Transfer do Stali stalowa Wola to krok w tył aby potem zrobić trzy kroki do przodu mam na myśli transfer do Widzewa Łódź zgodzi się Pan ze mną?
Tak. Poszedłem do Stalowej Woli w jednym celu. Odbudować się. I tak było. Byłem zdeterminowany i głodny gry oraz goli. Stalówkę utrzymaliśmy w lidze bez problemu a ja chyba strzeliłem najwięcej goli które dały mi wiele satysfakcji. Dzięki temu miałem dużo propozycji. Ale gdy dowiedziałem się, że chce mnie Widzew, długo się nie zastanawiałem.

Czuł Pan ogromną satysfakcję po strzeleniu dwóch goli w meczu GKS Katowice z Stalą Stalowa Wola, przypominając o swojej osobie na Bukowej, że tak szybko pozbyto się Pana w Katowicach? 
Tak. Zawsze moim celem było strzelanie goli czy tworzenie ofensywy dającej punkty, asysty.

Mariusz GRZĄBA: Ciężko przejść spokojnie obok takich
słów kandydata na przyszłego Prezesa PZPN

Czuł Pan ogromną satysfakcję po strzeleniu dwóch goli w meczu GKS Katowice z Stalą Stalowa Wola, przypominając o swojej osobie na Bukowej, że tak szybko pozbyto się Pana w Katowicach? 
Tak. Zawsze moim celem było strzelanie goli czy tworzenie ofensywy dającej punkty, asysty.

Z wywiadu udzielanego dla jednego z portali powiedział Pan że  piłka to Narkotyk czy to uzależnienie?
Narkotyk czy uzależnienie idą w parze więc oba słowa pasują do ludzi którzy wychowali się na piłce i mają ją w sercu. Ja też ją mam. To tez pasja i mimo że piłka była moim sposobem na zarabianie czyli pracą to chyba każdy o takiej pracy marzy. Która uzależnia a przy tym pracuje się z pasją. I dalej tak jest bo teraz pracuje nie jako piłkarz ale trener

Raków Częstochowa, GKS Katowice, Zagłębie Sosnowiec czy Widzew Łódź miejsce tych drużyn jest w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce?
Nie tylko te drużyny powinny grać na najwyższym szczeblu. Jest wiele drużyn które mozolnie odbudowują się, mają swoją piękną historię.

Siadaczka, Koniarek czy Citko to zawodnicy z którymi ciężko było wygrać rywalizacje w Widzewie? A jacy to byli koledzy z życia prywatnego?
Ekipa w Widzewie była przednia. Zresztą do dzisiaj każdy zawodnik z tamtego czasu to ikony dla obecnych kibiców. Byłem i jestem ogromnie dumny że mogłem tworzyć tą ekipę. Na tym poziomie rywalizacja to podstawa. Jeżeli bał bym się rywalizacji nie byłbym sportowcem. Nie zdobyłbym Mistrzostwa. Nie strzelił my gola Legii w meczu o Mistrza jesieni. Nie miałbym możliwości grać u boku z wymienionymi zawodnikami - reprezentantami Polski. Do nich można byłoby dołożyć wszystkich ale szczególnie dobrze czułem się w ataku przy Mielcarskim. Najfajniejsze było tez to ze nikt nie czuł się gwiazdą. Byli to wspaniali, normalni ludzie głodni sukcesu.

Późniejszy Pana powrót do GKS Katowice jak najbardziej udany prawie 42 występy i osiem goli?
Tak. Było mi też łatwiej za drugim razem w Gieksie bo byłem już ukształtowanym zawodnikiem. 

Czy czuje Pan, że czegoś nie zrobił nie osiągnął w swojej karierze piłkarskiej?
Zawsze można by było coś więcej zrobić ale z czasem uznałem ze jestem dumny z tego gdzie, z kim i na jakim poziomie grałem. O tym marzyłem

Co Pana podkusiło aby wyjechać do Irlandii? Jak wygląda tam piłka ligowa czy bardzo różni się od polskiej rzeczywistości?
Do Irlandii wyjechałem bo była szansa zarobić dobre pieniądze...pracując. Zdawałem dobie sprawę ze jak piłkarz już ,, wygaszam,, ze względu na wiem swoją przygodę z piłką. Myślałem już w kategoriach rodziny i zabezpieczenia egzystencji. Pieniądze w ramach mojej pracy przy kontrakcie ze środków Unii Europejskiej były naprawdę ogromne. Do tego , gdy miejscowy klub dowiedział się ze grałem w Polsce zaproponował mi grę w Kilrush Rangers. Irlandczycy umiejętności musi wówczas mieli mniejsze potrafili grać z najlepszymi bazując na swoich olbrzymich cechach wolicjonalnych. Zdobyłem z nimi Puchar Irlandii na szczeblu hrabstwa, awansowałyśmy do pierwszej dywizji i jako beniaminkowi brakło nam bodaj dwóch punktów aby awansować kolejny raz do Premierowej Ligi. Zawsze byłem najlepszym strzelcem drużyny.

Czy czuje Pan, że czegoś nie zrobił nie osiągnął w swojej karierze piłkarskiej?
Zawsze można by było coś więcej zrobić ale z czasem uznałem ze jestem dumny z tego gdzie, z kim i na jakim poziomie grałem. O tym marzyłem.

Jakie są Pana plany na przyszłość ostatnio mogliśmy Pana zobaczyć na warsztatach Śląskiego Związku Piłki Nożnej, szlifowanie swoich trenerskich umiejętności? 
Tak. Chcę być przy piłce najdłużej jak się da. W tym wieku pozostaje trenerka bo w niej się spełniam. Nie jestem trenerem ,,akademickim,, jak niektórzy młodzi ludzie którzy pięknie mówią o piłce a w praktyce daleko im do jej zrozumienia. Trenerka po prostu daje mi ogromną satysfakcję. W ten sposób służę też ludziom ,tym młodym i mam nadzieję że życie mi to wynagrodzi.

źródło: własne
foto:
Artur Kraszewski / Zbigniew Abramczyk / jaw.pl / Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. / Facebook.pl / Polska piłka nożna 1945-1990

FutbolJuraTV