sobota, 17 listopad 2018
RKS Grodziec vs Warta Zawiercie
13:00 | Będzin
sobota, 23 marzec 2019
SKS Łagisza vs Łazowianka
16:00 | Małachowskiego 43
sobota, 23 marzec 2019
Górnik Bobrowniki vs Źródło
16:00 | Skargi 15
sobota, 17 listopad 2018
Skalniak vs MKS Poręba
13:00 | Sportowa 1

ZINA Klasa Okręgowa: Źródło 0:2 Cyklon

13 października 2018, 15:00 - Kromołów (Browar 7)
ŹRÓDŁO KROMOŁÓW 0:2 CYKLON ROGOŹNIK
Andrzej Wściubiak 53, 93

ŹRÓDŁO: Mateusz Kozłowski - Gajewicz, Kot, Mikoda, Surowiec - Wacławik (45+19' Kowalik), Pasternak, Karpiński, Sokołowski- Szadkowski, Skrzypek

CYKLON: Żerdziński - Gruszka, Złocki, Kraczyński, Sosinka (67' Miska)- Jaguś, Nowak, Kardaś, Woźniak (78' Przybyłek) - Koch (39' Abanda), Wściubiak.

W 4 minucie spotkania Damian Kot ukarany czerwoną kartką za faul.
W 3 minucie spotkania mecz przerwany na 35 minut z powodu kontuzji zawodnika Cyklonu Rogoźnik Damiana Kocha.

Wprawdzie nie był to mecz derbowy, ale zaciekłością jaka panowała na murawie można by obdzielić kilka spotkań. Już w pierwszej minucie kromołowianie mogli otworzyć wynik, najpierw jeden z zawodników nie trafił czysto w piłkę, po czym poprawiał uderzenie Dawid Karpiński, ale rykoszet od obrońcy sprawił, że ta przeszła na róg. Dwie minuty później stało się to co pozostanie w pamięci na wiele lat. Po szybkiej kontrze piłka trafiła do Damiana Kocha, którego próbował powstrzymać spóźniony defensor Źrodła, niestety jego wślizg trafił powyżej stawu kolanowego, co skończyło się fatalną kontuzją i potrzebną przyjazdu pogotowia. Spotkanie zostało przerwane na 35 minut i ciężko było wyczuć jak dalej będzie wyglądać. Życzymy Damianowi Kochowi, którego piękne gole mogliśmy oglądać przez tak wiele lat w będzińskich klubach szybkiego powrotu do zdrowia. Po wznowieniu gry Cyklon bardzo chciał strzelić bramkę, bo m.in. grał w przewadze, a wzajemne akcje miały szybkie tempo, ale brakowało w nich dokładności. Warto z nich odnotować minimalnie niecelnie strzał nad poprzeczką Gruszki oraz chytry strzał Jagusia, który chciał zmieścić piłkę tuż przy krótkim słupku co świetnie wyczuł Kozłowski.

Druga część zaczęła się od huraganowych ataków Źródła, na które jednak idealnie odpowiadał Żerdziński, a jak nie on to jego koledzy z defensywy. Praktycznie już pierwsza sytuacja powinna przynieść prowadzenie, akcję na prawej stronie zainicjował Gajewicz, szybkie zgranie trafiło do Sokołowskiego, który uderzył mocno, ale bramkarz Rogoźnika stanął na wysokości zadania parując strzał, a poprawka główką Skrzypka również nie znalazło drogi do bramki. Trzy minuty później ponownie w identycznej sytuacji znalazł się boczny pomocnik Źrodła, ale tym razem uderzenie z lobem przeciął ofiarnie obrońca. Niewykorzystane sytuacje się mszczą co potwierdziło się w 54 minucie kiedy Nowak przytomnie podał do Wsciubiaka, a ten wykorzystał zastawienie bramkarza miejscowych i mocnym strzałem po ziemi skierował futbolówkę przy słupku. Po tym golu niestety mecz przybrał obrót jakiego nie chcemy oglądać na żadnym poziomie. O ile taktyczny faul, kiedy zawodnik Cyklonu wychodził prawie sam na sam należy zrozumieć, o tyle kopnięcie leżącego zawodnika gospodarzy już bez piłki na pewno nie.Brak adekwatnej kary skończył się tym, że kilkanaście sekund później tym razem druga strona "wyrównała rachunki" poprzez faul w nogi od tyłu. W końcu od 65 minuty wróciliśmy do piłki, a Sokołowski świetnie wyłożył futbolówkę Karpińskiemu, ale ten przeniósł ją nad. Na to szybko odpowiedzieli podopieczni trenera Mańdoka kiedy idealne zagranie za pole karne otrzymał Sosinka, ale uderzał zbyt lekko by zaskoczyć Kozłowskiego. Kilkanaście sekund później znów zrobiło się nerwowo, ale z innego powodu, otóż Skrzypek zabrał ze sobą trzech zawodników, a pomimo to strzelił na bramkę, gdzie Żerdziński sparował przed pole karne, tam futbolówka trafiła w rękę jego kolegę z drużyna, przez co zawodnik Źródła nie atakował już piłki tylko stanął czekając na jedenastkę. Jednak nie tylko on był zaskoczony kiedy gra dalej była kontynuowana. Niezawodna broń gospodarzy mogło zmienić wynik kilka minut później, ale Pasternak przestrzelił spojenie. Piłka lubi zmienność dlatego ciekawie zrobiło się też po drugiej stronie murawy, kiedy Abanda po świetnym podaniu w uliczkę miał przed sobą tylko bramkarza, ale ten rzucił się mu pod ziemie ratując swój zespół. Bramka wisiała w powietrzu i choć w 90 minucie kilka kibiców miejscowych już widziało piłkę w siatce po główce na krótkim rogu Skrzypka, to ta przeszła obok. W końcu jednak doczekaliśmy się zmian na tablicy świetlnej kiedy kontrujący Abanda podał do Wściubiaka, który nie strzelał z pierwszej, a rozsądnie przełożył piłkę na drugą nogę i zmieścił ją przy słupku.

 

źródło: regionalnapilka.pl
foto: regionalnapilka.pl

 

VIDEO